Japoński astronom, Daichi Fuji zarejestrował uderzenie asteroidy w pobliżu krateru Ideler L, na północny zachód od krateru Pitiscus na Księżycu. To ja tak tylko wrzucę fragment Kontrolera - bo... ten... tego 🙂 Choć to pewnie jeszcze nie TEN meteoryt 🙂
Po miesiącach prób z różnymi nowymi minerałami znalezionymi na Srebrnym Globie, jak i pozyskanymi z przelatujących w pobliżu innych ciał niebieskich pod koniec roku 2025 nastąpił przełom.
W kraterze Thomsona wykryto uderzenie meteorytu, który już wcześniej został namierzony i monitorowany przez obserwatoria znajdujące się na terenie Chin i Australii. Szczególne zainteresowanie tym konkretnym meteorytem, biorąc pod uwagę miliony tego rodzaju skał znajdujących się w bezpośredniej bliskości od Ziemi i jej satelity, spowodowane było jego strukturą. Meteoryt wyglądał bowiem jak gęsto siatkowana kula o nieco nieregularnym kształcie. Zbudowany z mieszanki metali o silnych właściwościach magnetycznych, emitował promieniowanie o analogicznym spektrum co Słońce, ale o nieporównywalnie niższym natężeniu. Siła promieniowania była jednak na tyle duża, że dało się je wykryć nie tylko przez orbitalne, lecz nawet ziemskie anteny. Sugerowało to obecność źródła energii uwięzionego w pajęczynie ferromagnetycznych elementów szkieletu ciała niebieskiego.
Meteoryt poruszał się torem kolizyjnym z Księżycem, co zaowocowało jego upadkiem właśnie w kraterze Thomsona, relatywnie niedaleko od chińskiej stacji. Wskutek braku atmosfery na ziemskim satelicie oraz wysokiej odporności połączonej z dużą elastycznością materiału, z którego meteor był zbudowany, struktura obiektu nie uległa znaczącym zniszczeniom. Po prostu uderzył w powierzchnię Księżyca, odbił się od niej jak piłka i ściągany niewielkim księżycowym polem grawitacyjnym upadł w obrębie krateru.
Chińczycy natychmiast po potwierdzeniu upadku wysłali na miejsce ekspedycję mającą na celu odzyskanie obiektu. Po odczytach zarówno z obserwatoriów ziemskich, jak i z chińskiej bazy orbitalnej, której orbita została specjalnie zmodyfikowana w celu uzyskania jak największej ilości danych, spodziewali się odnaleźć źródło energii, które mogłoby być odpowiedzią na ich problemy. Wysiłek ten nie poszedł na marne. Obiekt został przetransportowany do bazy, a po dokładniejszych badaniach w jego centrum wykryto skupioną energię nieznanego pochodzenia, uwięzioną w ferromagnetycznej klatce. Z racji wyglądu przypominającego bardziej ożywiony płatek śniegu aniżeli kulę, jaką było Słońce czy inne gwiazdy, źródło to nazwano „Iskrą”.