Jutro w Warszawie prawdziwy raj dla lotniczych spotterów - na lotnisku Okęcie (tfu, Chopina, ale ja starej daty i zawsze to będzie Okęcie - tak samo jak w Łodzi będzie Lublinek, a nie lotnisko Reymonta :)) wyląduje jeden z najsłynniejszych chyba samolotów świata - oparty na 747-200B model VC-25A, lepiej znany jako Air Force One. Wysiądzie z niego POTUS (President Of The United States), pomacha pewnie jak to wszyscy prezydenci mają w zwyczaju i wsiądzie do Cadillac One - wielkiej limuzyny zbudowanej na ramie ciężarówki Chevrolet Kodiak (nie mylić ze Skodą Kodiaq), a potocznie zwanej Bestią i potoczy się... gdzie tam się będzie miał potoczyć 🙂
Aby jednak wymienić wszystkie, a przynajmniej większość najlepiej znanych "Pierwszych" pojazdów Białego Domu trzeba jeszcze dodać, że do bazy Andrews, skąd najprawdopodobniej Joe Biden wyruszył do Europy przetransportował go Marine One, który to kryptonim najczęściej zyskuje śmigłowiec Sikorsky SH-3 Sea King zarządzany przez Korpus Piechoty Morskiej.

Kryptonim Marine One zresztą zyskuje czasem również inna maszyna - specjalnie zmodyfikowany Black Hawk o oznaczeniu VH-60N Presidential Hawk, których Marines mają aż 9 do swojej dyspozycji - są to jednocześnie jedyne Black Hawki pozostające na stanie US Marines (a teraz zagadka - w Kontroler właśnie w tej dziedzinie się raz walnąłem i opisałem Black Hawka z oznaczeniami USMC - ciekawe, czy zauważyliście 🙂 Od razu zaznaczę - nie było to celowe i niniejszym przyznaję się do tego błędu).

Czy jednak to wszystkie środki transportu, które noszą kryptonim "...One"? Oczywiście że nie... Generalnie kryptonim "One" noszą wyłącznie te pojazdy, w których obecnie znajduje się POTUS. W przypadku, jeśli prezydent zostanie przykładowo odwołany przebywając na pokładzie np. Air Force One - traci on swój prestiżowy znak wywoławczy. Taka sytuacja miała miejsce na przykład w 1974 roku, kiedy to Richard Nixon został usunięty z urzędu, a Gerald Ford złożył przysięgę stają się 38. prezydentem USA. Wtedy to pilot Air Force One poprosił kontrolę ruchu lotniczego o zmianę znaku wywoławczego Boeinga na "Sierra Alpha Mike 27000".

Prezydent może również podróżować środkami transportu innych służb, aniżeli tylko Korpus Piechoty Morskiej czy Siły Powietrzne. W przypadku, jeśli znajduje się na pokładzie samolotu należącego do wojsk lądowych, posiada on kryptonim Army One, statki powietrzne marynarki wojennej zyskują określenie Navy One, a jeśli akurat podróżuje z którymś z tuzów biznesowych prywatnym jetem, otrzyma on znak wywoławczy Executive One. Co ciekawe, w USA istnieją jeszcze dwa znaki wywoławcze, do tej pory niewykorzystane - jest nim Coast Guard One (choć Joe Biden za czasów swojej wiceprezydentury w 2009 roku leciał pod kryptonimem Coast Guard Two) oraz Space Force One (tutaj żaden z prezydentów jeszcze nie miał, przynajmniej oficjalnie, okazji).
Wracając jednak do pojazdów naziemnych odwiedzającej Polskę głowy USA - tutaj zdecydowanie mamy najsłynniejszą Bestię, nazywaną jednak również Cadillac One, First Car czy Stagecoach (Dyliżans) Obecnie wykorzystywany model został wprowadzony do służby w 2018 roku i ma niewiele wspólnego z jakimkolwiek innym Cadillacem. Choć z przodu podobny do modeli Escalade (światła) i Escala (grill) jest to zbudowany od podstaw pojazd ważący pomiędzy 6 a 9 ton (dane są tajne) wyposażony w gadżety, jakich agent 007 mógłby pozazdrościć. Choć czasami to Secret Service pozazdrościło niektórych zabawek agentowi Jej Królewskiej Mości - samochód podobno wyposażony jest w system wypuszczania oleju na drogę, podobnie jak słynny Aston Martin DB5.

Samochody prezydenckie nie były jednak zawsze wyposażone w 12-centymetrowe kuloodporne szyby i pancerz sięgający miejscami 20 centymetrów. Zmieniło się to po zamachu na prezydenta Kennedy'ego, który został zastrzelony w jego otwartym Lincolnie Continentalu X-100. Zresztą od tego model ten zyskał miano "Death Car", szybko zmienione na "The Quick Fix" po tym, jak nauczone bolesnym doświadczeniem Secret Service dorobiło mu dach i opancerzyło pojazd 730kg osłony kuloodpornej.

Zarówno dawniej, jak i obecnie samochód prezydencki nie podróżuje nigdzie sam. Praktycznie zawsze jedzie w konwoju, w którym występują dwa identyczne Bestie, ponadto zawsze jest karetka, kilka SUVów przewożących agentów Secret Service czy sprzęt (w tym aktywne i pasywne środki zapobiegania atakom elektronicznym), grupę szybkiego reagowania, techników odpowiedzialnych za zniwelowanie ewentualnych ataków bombowych czy chemicznych jak i asystujący Prezydentowi personel Białego Domu. Kawalkada jest oczywiście chroniona również przez Policję kraju, w których się porusza.

Co ciekawe, prezydenci czasem korzystają również z... autobusów. W 2011 roku Secret Service wynajęło dla Barracka Obamy autobus zaprojektowany przez kanadyjską firmę Prevost Car, a następnie doposażony przez Hemphill Brothers Coach Company z Nashville w stanie Tennessee. Nieoficjalnie nazywany Ground Force One był jednak krótko używany, a obecnie jedynie wykorzystywany jako transport zastępczy dla dygnitarzy wizytujących USA.

Z ciekawszych pojazdów naziemnych warto również wspomnieć o zbudowanym w 1929 i wykorzystywanym do 1942 roku wagonie kolejowym Ferdinand Magellan, określanym również, a jakże by inaczej, U.S. Car N. 1.

Zresztą prezydenci Stanów Zjednoczonych kiedyś korzystali również z innych pociągów - począwszy od Abrahama Lincolna, który posiadał swój prywatny wagon już w 1862, poprzez Franklina Delano Roosevelta jeżdżącego wspomnianym wcześniej Magellanem po George H. W. Busha, który pomalowaną na barwy Air Force One lokomotywą pojechał na pogrzeb - niestety swój.

Co ciekawe, od roku 1977 prezydenci (przynajmniej Stanów Zjednoczonych - bo innych krajów to zupełnie inna bajka) zrezygnowali z jachtów. Ostatni z nich, USS Sequoia, został sprzedany przez Cartera w 1977 roku za 286 tys. USD. Jacht zresztą później przechodził z rąk do rąk, a obecnie planowana jest jej restauracja przez firmę French & Webb Inc.
