Mamy 14 marca, czyli w notacji amerykańskiej dzień zapisywany jako 3.14 - czy coś Wam to przypomina?
Wiem, chyba jedynie ci z Was, co nie mają Internetu jeszcze nie wiedzą, że mamy oficjalny Dzień Liczby Pi. Zresztą jak zajrzę do historii wpisów zdarzało mi się niejednokrotnie tego dnia opisywać ciekawostki o tej liczbie, której jak na razie najdokładniejszą wartość, bo do 1,24 biliona miejsc po przecinku w 2002 roku wyliczył japoński komputer Hitachi SR 8000. Zresztą dokładna godzina opublikowania tego wpisu też nie jest przypadkowa - 1:59 po południu to kolejne (po 3.14) rozwinięcie tej stałej. Ciekawych elementów w liczbie jest dużo więcej - niektóre wręcz ocierające się o magię czy zabobony. Jak bowiem interpretować fakt, że suma pierwszych 144 cyfr wynosi dokładnie 666? A samo 144 to nic innego jak iloczyn dwóch zsumowanych par szóstek?
Odłóżmy jednak na bok ciekawostki naukowe, bo dzisiaj przybliżę Wam pewną ciekawostkę literacką - pochodzącą oczywiście z moich książek. Kula Światów bowiem, z racji swojego kształtu musiała jakoś z tajemniczą liczbą Pi być powiązana. I jest - a jak? Spójrzmy na tych kilka fragmentów:
Kontroler, rozdział 5:
– Tematem dzisiejszego wykładu będzie relatywność czasu w przypadku podróży nadprzestrzennych – wskazując na tytuł prezentacji, rozpoczął wykład.
Studenci wpatrywali się w niego jak w obrazek. Nie notowali, naukowiec zauważył jednak kilka minikamer i dyktafonów poustawianych na ławkach. Nie miał nic przeciwko nagrywaniu, od-czuwał jednak brak tego subtelnego dźwięku skrzypienia długopisów podczas robienia notatek na starym dobrym papierze.
– Podstawą dla naszych rozważań będzie, jak państwo pewnie się domyślacie, fenomen, którego doświadczyliśmy podczas pierwszej podróży hiperprzestrzennej – ciągnął naukowiec.
Gestem zmienił slajd na hologramie.
– Jak zapewne wiecie, podczas pierwszej udanej próby prze-słania sondy przez nadprzestrzeń sonda powróciła do nas po godzinie i pięćdziesięciu dziewięciu minutach. Odległość, jaką pokonała, czyli dystans od punktu, w którym została otwarta bra-ma nadprzestrzenna, względem punktu, w którym sonda pojawiła się po owym czasie, to dwa tysiące pięćset dwanaście kilometrów, dwadzieścia metrów i sto czterdzieści dwa milimetry. Kluczową kwestią w kontekście naszego dzisiejszego spotkania będzie jednak fakt, że pomimo iż sonda z naszego punktu widzenia podróżowała przez niespełna dwie godziny, urządzenia pomiarowe bezpośrednio w pojeździe wykazały jedynie trzy minuty i pięćdziesiąt trzy sekundy. Zakładamy oczywiście, że urządzenia te nie uległy awarii, co zostało wykluczone, przynajmniej w zakresie naszych możliwości technicznych. Oznaczałoby to, że również w przypadku podróżowania w nadprzestrzeni względność czasu opisana przez Alberta Einsteina ma zastosowanie.
...
Z zamyślenia wyrwał profesora krótki sygnał przychodzącej wiadomości. Siedział w swoim ulubionym fotelu znacznie odchylony do tyłu. Oczy miał przymknięte, jednak nie spał. Po zarejestrowaniu sygnału pochylił się w stronę biurka i spojrzał na ekran komputera. Pośród liczb określających położenie sondy, która pojawiła się około osiemnastu kilometrów od początkowo zakładanego miejsca, szybko odszukał informacje o dokładnym momencie powrotu kuli oraz czasie odczytanym z zegara wewnątrz urządzenia. Minęło pięćdziesiąt osiem minut i dwanaście sekund od startu, czas sondy wskazywał natomiast dziewięć minut i dwadzieścia dziewięć sekund.
Kontroler, rozdział 27
– Rozumiem, panie profesorze – Lee po raz pierwszy zwrócił się do swojego rozmówcy, używając jego tytułu naukowego, co temu ostatniemu wyraźnie się spodobało. – Nadal jednak nie do końca widzę, jak projekt służący do podróży ma się do wręcz śmiesznie krótkiego czasu, w jakim miałbym opracować nowe klatki.
– Na pierwszy rzut oka rzeczywiście nie widać tego powiązania, jednak jest jeden element, który zaraz to powiązanie przed panem odkryje. Otóż odkryliśmy pewien skutek uboczny zastosowania odwrotnego wektora energii wykorzystywanej przy wysyłce sondy do hiperprzestrzeni. Polega on na tym, że sonda zamiast przemieścić się w przestrzeni i zakrzywić czas w sposób skutkujący jego skróceniem, jak to ma miejsce w przypadku doświadczeń profesora Korsewicza, wraca w miejsce niewiele różniące się od tego, z którego przybyła, ale dla niej relatywny czas się wydłuża. W odniesieniu do dwóch doświadczeń, które przeprowadziliśmy, w jednym przypadku sonda podróżująca przez jedną naszą godzinę powróciła po jej relatywnym czasie siedmiu godzin, pięciu minut i pięćdziesięciu dwóch sekund. W drugim doświadczeniu, gdy zastosowaliśmy wyższą moc, ponownie nasz czas jednej godziny dla sondy zdecydowanie się wydłużył – tym razem aż do sześćdziesięciu czterech godzin, pięciu minut i pięćdziesięciu dwóch sekund.
Banita, rozdział 17
- Jak długo tu przebywam? – ponownie pytanie, które z jednej strony naukowiec chciałby wykrzyczeć, ale zadał je całkowicie spokojnie.
- Został Pan ewakuowany dokładnie 16 czerwca tego roku o godzinie 12:25 uniwersalnego czasu ziemskiego, jak go nazywacie. Stosując ten sam model mierzenia czasu został Pan wybudzony z zwiększającej komfort Pańskiego transferu komy dokładnie 34 minuty temu. Ten czas odpowiada jednak ziemskim 17 godzinom i 25 minutom. Oznacza to, że na Ziemi jest w tej chwili 17 czerwca tego roku, godzina 5:50 uniwersalnego czasu ziemskiego. Z pańskiego punktu widzenia jednak minęły jak mówiłem tylko 34 minuty od momentu gdy opuścił Pan strefę zagrożenia, jaką obecnie jest Pańska planeta.
Noblista wiedział o dylatacjach czasowych, jakie występowały pomiędzy światami, ani jemu, ani jego zespołowi nie udało się jednak opracować wzoru, jaki pozwalał na dokładne wyliczenia tych różnic. Wiedział jedynie, że im niższy świat, tym czas w nim płynie szybciej, a zakładał, że im wyższy, tym wolniej. To drugie jednak było wyłączenie na poziomie teorii, gdyż ani jemu, ani żadnemu ze współpracujących w ramach Konsorcjum laboratoriów nie udało się przesłać sondy do świata wyższego, w którym czas by płynął wolniej niż na Ziemi.
...
- Jeśli prowadzicie prace dopiero od 30 dni, to chyba niespecjalnie jesteście w nich zaawansowani?
- Panie Profesorze, nie bierze Pan pod uwagę kwestii dylatacji czasowych pomiędzy światami. Tu, gdzie Pan się znajduje w istocie od pierwszego naszego kontaktu minęło zaledwie 31 dni i trochę ponad 11 godzin. Jednak Asystenci znajdują się w podobnej do tej Stacji Badawczej, jednak umiejscowionej w Świecie Piątym. Oznacza to, że dla nich minęło prawie 20 lat. Zlecając przeprowadzenie badań czy analizy Asystentom mają oni zdecydowanie więcej czasu na ich wykonanie, a Pan otrzymuje wyniki niejednokrotnie po minutach czy godzinach.
No dobrze, jedna z tajemnic Kuli Światów zdradzona - choć przyznaję, że rozstrzał danych w obydwu książkach jest spory... Jakie to jednak ma powiązanie z Dzisiejszym Bohaterem, czyli liczbą π? No cóż - spójrzcie proszę na porównania przebiegu czasu - a w szczególności wspominane we fragmentach dylatacje... Albo może ułatwię to nieco 🙂 Czy też ułatwi to sam Kontroler w pierwszym tomie:
– Czy rozważał pan kiedykolwiek możliwość istnienia innych aniżeli pański światów? – zapytał znienacka Kontroler.
Naukowiec wychwycił ponownie odniesienie do jego świata. Nie „naszego”, a jego, naukowca. Tak jakby jego rozmówca nie identyfikował się z noblistą.
– No cóż… Istnieją teorie mówiące o światach równoległych, ale ocierają się one o fantastykę czy mistycyzm i nie są poparte faktami naukowymi. Co to ma do rzeczy w kontekście moich ba-dań?
– Fakt istnienia innych aniżeli pański światów może stanowić również wytłumaczenie pańskich obserwacji i wyników doświadczeń – odpowiedział Kontroler – jeśli światy te byłyby w naturalny sposób „zagięte”, używając ponownie uproszczenia w zakresie ich istnienia w przestrzeni trójwymiarowej. Gdyby przeniósł się pan do świata niższego względem pańskiego, czyli takiego, który byłby opasany przez pański świat, przebył określony odcinek w tamtym świecie, a następnie wrócił do swojego, odcinek przebyty w tamtym świecie odpowiadałby większemu odcinkowi w świecie wyższym, czyli pańskim. Czy efekt, który pan uzyskał, prowadząc swoje eksperymenty, nie byłby zbieżny z taką teorią?
Powyższy fragment jednak nie łączy się jeszcze z liczbą Pi... A co jeśli spróbowalibyśmy wyliczyć dylatacje czasowe pomiędzy kolejnymi światami, przyjmując za punkt odniesienia Świat Centralny, czyli ten znajdujący się w epicentrum Kuli, a będący jednocześnie domem Kontrolera i jego pobratymców?
Oszczędzę Wam konieczności obliczeń, gdyż, jak się pewnie domyślacie, dokonałem ich już wcześniej (jeszcze nawet przed napisaniem książki 🙂 ) - i oto wynik:
- Świat Centralny - zerowy, czy też referencyjny - 1 (sekunda/minuta/godzina)
- Świat Wodny (do którego wędrowały pierwsze sondy) - pierwszy - 3 (sekundy/minuty/godziny)
- Świat Drugi - 14 (sekund/minut/godzin)
- Świat Trzeci - 15 (sekund/minut/godzin)
- Świat Ziemski - czwarty - 92 (sekundy/minuty/godziny)
- Świat Piąty - 653 (sekundy/minuty/godziny)
- Świat Szósty - 5897 (sekund/minut/godzin)
- itd...
A teraz zestawmy sobie wszystkie kolejne liczby, wyłączając oczywiście Świat Centralny i otrzymamy
31415926535897
coś Wam to przypomina?