DOCUMENT_ID // Od Gagarina do Mavericka: Kultowe filmy o podboju nieba i kosmosu

Czy Hollywood potrafi pokazać kosmos bez naciąganych wybuchów? W Dzień Lotnictwa i Kosmonautyki bierzemy pod lupę kinowe hity, od „Interstellar” po „Top Gun”. Sprawdź, które dzieła najlepiej oddają magię i trudy podróży w nieznane.

Od Gagarina do Mavericka: Kultowe filmy o podboju nieba i kosmosu

12 kwietnia to rocznica pierwszego załogowego lotu w kosmos. To właśnie w tym dniu 1961 roku Jurij Gagarin na pokładzie statku kosmicznego Wostok 1 był pierwszym człowiekiem, który opuścił nasza planetę, tym samym rozpoczynając trwającą do dziś erę podboju przestrzeni kosmicznej. Z tej okazji 12 kwietnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Lotnictwa i Kosmonautyki która to data jest doskonałą okazją do podkreślenia znaczenia tych dziedzin nie tylko na poziomie globalnym, ale również w dziedzinach dotykających nas w życiu codziennym.

Zamiast jednak przytaczać bardziej lub mniej znane ciekawostki o tym, że pianka pamięciowa to opracowany przez NASA w 1966 materiał, który miał ulżyć astronautom podczas silnych przeciążeń czy też historię ręcznego odkurzacza, który oryginalnie był wiertłem księżycowym, skupię się nad kultowymi produkcjami filmowymi związanymi z tymi dziedzinami.

Kosmos to dość popularny temat, jednak kosmonautyka czy astronautyka przedstawiona w realistyczny sposób niejednokrotnie kłóci się z show-biznesem, gdzie wszystko ma efektownie wybuchać, a wiązki laserów mają latać w przestrzeni kosmicznej. Niemniej jednak mamy do czynienia z naprawdę ciekawymi pozycjami na ten temat, gdzie kwestie realizmu potraktowane są nieco poważniej, niż w Gwiezdnych Wojnach.

Oczywiście nie jest to całkowite nowum - seria Odysei Kosmicznych pokazała bowiem już dawno temu, że można zrobić porywające dzieło, na którym naukowcy nie będą "psów wieszać". Po Kubricku i Hyams'ie przez dłuższy czas mieliśmy jednak okres posuchy - dopiero w 2009 pojawił się mocno niedoceniony niestety przez szerszą publikę "Moon". Pomijam tutaj "Deep Impact", który co prawda był dość zgodny z wiedzą naukową, jednak mimo wszystko nie stanowił filmu stricte dziejącego się w przestrzeni kosmicznej. Celowo pozwalam sobie również pominąć bardzo dobry "Apollo 13" z 1995 roku - tutaj jednak zgodność naukowa była niejako wymuszona przez swego rodzaju "dokumentalność" dzieła Rona Howarda.

Worek realistycznych filmów ponownie zapoczątkowała "Grawitacja" z 2013 roku - i to nawet pomimo tego, że sposób uśmiercenia granego przez George'a Clooney'a był... naukowo wątpliwy. Później mieliśmy kolejnego klasyka - "Interstellar" z 2014 no i "Marsjanina" z 2015, który pomimo uproszczeń względem literackiego protoplasty uważany nadal jest za jeden z najbardziej realistycznych filmów dziejących poza Błękitnym Globem.

Czy jednak te 9 lat, jakie minęło od Marsjanina można uznać za kolejny okres posuchy w dziedzinie zgodnych z nauką filmów? No cóż, w obszarze masowej kultury chyba niestety tak... Choć skutecznie próbowały tutaj nadrabiać seriale - w tym moje ulubione "Expanse" czy "For All Mankind" (choć ostatni sezon to już zdecydowanie nie jest to, co wcześniej). Trudno mi tutaj również pominąć niedawny hit platfoirmy Apple, jakim jest "Constellation" (gdzie polski tytuł kontynuuje niechlubną tradycję "Elektronicznego Mordercy" czy "Wirującego Seksu"). Co prawda fabuła jest mocno fantastyczna, a przedstawiony motyw stanu superpozycji kwantowej to ciekawy, ale mało realny wymysł scenarzysty, jednak sposób przedstawienia pracy na ISS czy zagrożeń z niej płynących zasługuje na przyjrzenie się tej pozycji bliżej.

Mamy jednak dzień nie tylko kosmonautyki, ale również lotnictwa - nie byłbym sobą, gdybym tego tematu choćby krótko nie poruszył. Naturalnie ilość filmów traktujących o samolotach jest zdecydowanie mniejsza, jednak mamy tu kilka perełek. Nie sposób pominąć tutaj oryginalnego "Top Gun" z 1986 roku jak i jego kontynuacji, nawet pomimo błędów czy absurdów niejednokrotnie w nich się pojawiających (odwrócony lot z "Migiem" granym przez F5, w ramach którego samoloty pewnie zderzyłyby się statecznikami pionowymi, brak zachowania "bańki bezpieczeństwa" czy pułapu podczas ćwiczeń, na zastosowaniu F/A 18 zamiast F-35 podczas ataku w Mavericku kończąc).

Niemniej jednak kino lotnicze to nie tylko Tomek Pędziwiatr, ale również "Flight of Intruder", "Iron Eagle" czy telewizja "śmigłowcowa" - w tym klasyczny "Airwolf" (może mało realistyczny, ale to, jak oni tym śmigłowcem manewrują, to bajka). No i połączenie science-fiction (choć w miarę upływu lat coraz bliższe rzeczywistości) "Stealth" z 2005 roku. Mamy również bardzo ciekawe "nie-wojenne" pozycje - "Aviator" z 2004 czy "Sully"...

Autor wpisu

O AUTORZE

Autor thrillerów z elementami science-fiction oraz powieści z nurtu military hard SF. Na blogu analizuje punkty styku technologii, współczesnej obronności i warsztatu literackiego, stawiając na realizm operacyjny i logikę w każdym aspekcie twórczości.