DOCUMENT_ID // Kto chciałby pisać tak, jak George R. R. Martin?

Brak myszki i zbędnych powiadomień. Legendarni autorzy wciąż wybierają archaiczny program WordStar do pisania swoich powieści. Sprawdź, dlaczego warsztat Mistrza opiera się na rozwiązaniach sprzed dekad.

Kto chciałby pisać tak, jak George R. R. Martin?

Pewnie większość początkujących, jak i doświadczonych, choć nadal nie aż tak popularnych pisarzy 🙂

Próbując dorównać autorowi "Pieśni Lodu i Ognia" bardzo często zastanawiamy się, jak może wyglądać warsztat Mistrza? Jakich narzędzi wykorzystuje, aby tworzyć, czy nadal korzysta ze starej, dobrej maszyny do pisania, czy może z popularnego Worda zainstalowanego na najnowszym Macbook Air pozwalającym mu na pracę praktycznie w każdych warunkach, przy zachowaniu odpowiedniego szyku i stylu determinowanego przez jabłuszko "na masce"? A może dyktuje swoje przemyślenia zaawansowanemu systemowi Sztucznej Inteligencji, który w locie robi korektę i redakcję?

No, chyba jednak nic z tych rzeczy...

Edytor, jakiego używa pokorny skryba historii rodów Targaryenów, Lannisterów czy Starków okazuje się tym samym, co m.in. Arthur C. Clarke, Paul Levinson czy Robert J. Sawyer. I ten ostatni postanowił się podzielić możliwością skorzystania z tego narzędzia również z innymi (a skąd go wziąć - tutaj linka w pierwszym komentarzu).

A czym jest owe tajemnicze narzędzie, Edytor Niezrównany, Pierwszy Swego Imienia (choć nie tak do końca, ale ładnie brzmi), Wyzwoliciel z Rozproszeń, Ojciec Opowieści (albo przynajmniej lekarz przyjmujący dziejący się w bólach poród)?

Panie i Panowie, pokłońcie się przed:

WordStar dla DOS!

A dokładnie rzecz biorąc przed jego wersją 7.0, udostępnioną bezpłatnie przez uhonorowanego m.in. nagrodami Hugo i Nebuli autora "Quantum Night", Roberta J. Sawyera. Wraz z odpowiednim emulatorem DOS dla dzisiejszych, obrazkowych (niestety, trochę jak cały nasz obecny świat) systemów operacyjnych.

Możecie zapytać, co takiego niesamowitego jest w pochodzącym z lat 90 poprzedniego wieku edytorze, że wielu autorów z niego nadal korzysta?

No cóż, mnie również nieco trudno to po prawdzie zrozumieć, nawet pomimo tego, że pamiętam jeszcze nie tylko WordStar'a, ale również ChiWritera (rozwijanego w latach 1986 do 1996) czy też naszego rodzimego TAGa. Co zresztą ciekawe, ostatni z wymienionych, zbudowany jako rozwinięcie pracy dyplomowej w 1988 roku i rozprowadzany przez gdańską Spółdzielnię Pracy Informatyków InfoService produkt był jednym z niewielu dostępnych na rynku edytorów działających w trybie graficznym.

Z drugiej jednak strony w środowisku programistycznym nadal możemy znaleźć wielu specjalistów, którzy nie zamieniliby Emacsa czy Vima na Visual Studio. Niektórzy po prostu lepiej czują się w możliwości operowania praktycznie wyłącznie klawiaturą, myszkę nadal traktując jak nieco denerwującego gryzonia zajmującego cenne miejsce na biurku.

Ja tak ekscentryczny nie jestem 🙂 Od kiedy pojawiły się pierwsze wersje Worda, jeszcze na Windows 3.11 (i 3.51), przesiadłem się na aplikacje MałegoMiękkiego, a po roku czy dwóch nawet udało mi się do tego namówić mojego ojca (choć boje pomiędzy Lotus 1-2-3 vs. Excel były zażarte).

Autor wpisu

O AUTORZE

Autor thrillerów z elementami science-fiction oraz powieści z nurtu military hard SF. Na blogu analizuje punkty styku technologii, współczesnej obronności i warsztatu literackiego, stawiając na realizm operacyjny i logikę w każdym aspekcie twórczości.