Pewnie większość początkujących, jak i doświadczonych, choć nadal nie aż tak popularnych pisarzy 🙂
Próbując dorównać autorowi "Pieśni Lodu i Ognia" bardzo często zastanawiamy się, jak może wyglądać warsztat Mistrza? Jakich narzędzi wykorzystuje, aby tworzyć, czy nadal korzysta ze starej, dobrej maszyny do pisania, czy może z popularnego Worda zainstalowanego na najnowszym Macbook Air pozwalającym mu na pracę praktycznie w każdych warunkach, przy zachowaniu odpowiedniego szyku i stylu determinowanego przez jabłuszko "na masce"? A może dyktuje swoje przemyślenia zaawansowanemu systemowi Sztucznej Inteligencji, który w locie robi korektę i redakcję?
No, chyba jednak nic z tych rzeczy...
Edytor, jakiego używa pokorny skryba historii rodów Targaryenów, Lannisterów czy Starków okazuje się tym samym, co m.in. Arthur C. Clarke, Paul Levinson czy Robert J. Sawyer. I ten ostatni postanowił się podzielić możliwością skorzystania z tego narzędzia również z innymi (a skąd go wziąć - tutaj linka w pierwszym komentarzu).
A czym jest owe tajemnicze narzędzie, Edytor Niezrównany, Pierwszy Swego Imienia (choć nie tak do końca, ale ładnie brzmi), Wyzwoliciel z Rozproszeń, Ojciec Opowieści (albo przynajmniej lekarz przyjmujący dziejący się w bólach poród)?
Panie i Panowie, pokłońcie się przed:
WordStar dla DOS!

A dokładnie rzecz biorąc przed jego wersją 7.0, udostępnioną bezpłatnie przez uhonorowanego m.in. nagrodami Hugo i Nebuli autora "Quantum Night", Roberta J. Sawyera. Wraz z odpowiednim emulatorem DOS dla dzisiejszych, obrazkowych (niestety, trochę jak cały nasz obecny świat) systemów operacyjnych.
Możecie zapytać, co takiego niesamowitego jest w pochodzącym z lat 90 poprzedniego wieku edytorze, że wielu autorów z niego nadal korzysta?
No cóż, mnie również nieco trudno to po prawdzie zrozumieć, nawet pomimo tego, że pamiętam jeszcze nie tylko WordStar'a, ale również ChiWritera (rozwijanego w latach 1986 do 1996) czy też naszego rodzimego TAGa. Co zresztą ciekawe, ostatni z wymienionych, zbudowany jako rozwinięcie pracy dyplomowej w 1988 roku i rozprowadzany przez gdańską Spółdzielnię Pracy Informatyków InfoService produkt był jednym z niewielu dostępnych na rynku edytorów działających w trybie graficznym.


Z drugiej jednak strony w środowisku programistycznym nadal możemy znaleźć wielu specjalistów, którzy nie zamieniliby Emacsa czy Vima na Visual Studio. Niektórzy po prostu lepiej czują się w możliwości operowania praktycznie wyłącznie klawiaturą, myszkę nadal traktując jak nieco denerwującego gryzonia zajmującego cenne miejsce na biurku.
Ja tak ekscentryczny nie jestem 🙂 Od kiedy pojawiły się pierwsze wersje Worda, jeszcze na Windows 3.11 (i 3.51), przesiadłem się na aplikacje MałegoMiękkiego, a po roku czy dwóch nawet udało mi się do tego namówić mojego ojca (choć boje pomiędzy Lotus 1-2-3 vs. Excel były zażarte).