Świętują kolejny obieg ich planety wokół ich Słońca... Mówiłem Ci, że nie są wybitnie inteligentni...
Tak mógłby brzmieć fragment rozmowy dwóch kosmitów obserwujących Ziemię w dniu 31 grudnia 2024 roku. W gruncie rzeczy trudno się z nimi nie zgodzić, zwłaszcza, że sam obieg Ziemi wokół głównej gwiazdy naszego układu słonecznego nawet nie trwa dokładnie 365 dni, a o 5 godzin, 48 minut i 45 sekund dłużej - po to zresztą mamy lata przestępne, kiedy to lutemu dodajemy 1 dzień, aby w ten sposób zamortyzować tę różnicę.
Skoro jednak my, Ziemianie czujemy coś magicznego tworzeniu równych okresów i świętowaniu ich - jak takie świętowanie wyglądać będzie jak już opuścimy nasza ojczystą planetę? Jako że pierwszą planetą, w której stronę kierują się nasze marzenia jest Mars, przyjrzyjmy się jak tam by to wyglądało:

Doba na Marsie, nazywana Solem jest tylko nieznacznie dłuższa od ziemskiej, trwa ona bowiem 24 godziny, 39 minut, 35 sekund i 244 tysięczne części sekundy. W skali ziemskiego roku to jedynie 10 soli więcej niż naszych, ziemskich dni...
Rok na Marsie, czyli czas obiegu Marsa wokół Słońca to jednak już niemal 2 ziemskie lata - a dokładniej rzecz biorąc 686 dni, 23 godziny, 30 minut i 36 sekund. Czyli koloniści, jeśli chcieliby utrzymać podobną metodę liczenia lat, co ich ojczystym świecie, musieliby świętować co 668 soli, jak i utworzyć "sol przestępny" co sześć lat marsjańskich. Z drugiej strony, licząc w latach marsjańskich byliby zawsze o niemal połowę młodsi (od tej pory zacznę mówić, że mam 25 lat - to, czy marsjańskich, czy ziemskich będę pozostawiać w niedomówieniu).
A co z nieco dalszymi, aniżeli nasz układ słoneczny lokalizacjami?
Spójrzmy na znajdującą się "zaledwie" 20 lat świetlnych od nas egzoplanetę orbitującą w strefie zamieszkiwalnej wokół czerwonego karła Gliese581 określaną jako Gliese 581d. Tam rok trwa zaledwie 2 miesiące, 6 dni, 23 godziny i 46 minut. Czyli nie chciałbym swojego wieku określać za pomocą tamtejszych lat. Z drugiej jednak strony impreza noworoczna co 2 miesiące? Może to jakiś plan... Zwłaszcza w wiecznie nasłonecznionej stronie, gdzie możemy liczyć na temperatury pomiędzy -10 a +30 stopni... Chyba że ktoś chciałby ulepić bałwana - po stronie ciemnej może liczyć na -100 stopni...

Bardziej stabilne warunki spotkalibyśmy na orbitującej wokół #Kepler22 planecie, na której ma miejsce akcja serialu #RaisedByWolves. Temperatura 6 stopni wydaje się zdecydowanie bardziej przyjazna, choć prawdopodobnie występujący tam efekt cieplarniany mógłby nieco ocieplić atmosferę odbywających się co 9 miesięcy, 7 dni, 57 minut i 36 sekund imprez noworocznych. Tańce i hulanki na tym świecie mogłyby jednak być dość męczące - skakanie do góry ("...jak kangury...") w grawitacji równej 2.3G to jednak wyzwanie jedynie dla najwytrwalszych.

Znacznie lepsze warunki do tanecznego wejścia w nowy rok mielibyśmy na krążącym wokół gazowego giganta Polyphemusa księżycu z filmu Avatar - Pandorze. Przy grawitacji stanowiącej nieco mniej, niż na naszym ojczystym świecie, czyli 0.8G, średniej temperaturze około 31 stopni jedynie maski tlenowe mogłyby nieco przeszkadzać - choć po "treningu" z czasów pandemii nawet to nie wydaje się specjalnie utrudniające. Zwłaszcza że tam moglibyśmy świętować co niecałe 91 dni.
