Czy przeczytałem (aby być w pełni szczery, to raczej przesłuchałem) właśnie najbardziej niepoprawną politycznie w dzisiejszych czasach książkę z wydawnictwa WarBook ?
Możliwe, że znalazłoby się coś jeszcze mniej poprawnego, jednak trzeba pamiętać, że "Wschodni Grom" napisany przez Jakuba Pawełka wyszedł w 2014 roku (a ostatnia część cyklu w lutym 2020, więc tworzona była pewnie w 2019) - wtedy postrzeganie świata było jednak inne, a sojusz Rosji z Polską, Ukrainą, Węgrami czy krajami bałtyckimi możliwy do wyobrażenia. Powiem więcej - koncept naprawdę ciekawy, jedynie zdezaktualizowany wydarzeniami z 2022 roku (no i może trochę przeszacowanymi nadziejami w łupkach).
Ale o co chodzi? No cóż, jak to często bywa w książkach Warbooka, o wojnę... Tym razem jednak pomiędzy Chinami i Rosją, z których ta druga wcale najlepiej sobie nie radzi... No i buduje dość zaskakujący w dzisiejszych czasach sojusz. Nie będę zdradzał, jak sobie dalej radzi, jak i co było zarzewiem samej wojny. Ograniczę się do superlatyw pod adresem autora, który naprawdę fajnie osadził historię w realiach polityczno-gospodarczych ówczesnego (2014 rok) świata i pociągnął w dość niespotykanym kierunku.
Na pochwałę zdecydowanie zasługuje również poziom realizmu opowieści - co prawda tu i ówdzie można dopatrzeć się uproszczeń, jednak nie są one rażące, nawet dla takiego szczególarza jak ja... Co prawda można było już sobie darować rakiety z głowicami powodującymi impuls elektromagnetyczny na obszarze 50km, zwłaszcza, że niespecjalnie wnoszą one cokolwiek do fabuły, ale to można wybaczyć.
A do czego można się przyczepić? No niestety, jest jedna rzecz - a jest nią powtarzalność opisów walk naziemnych. Ile razy można bowiem czytać (lub słuchać) o tym, jak kolejny czołg albo transporter strzela, a inny dostaje... I ile załomów zniszczonego budynku należy przebyć, aby zbudować u czytelnika atmosferę wojny? Jak dla mnie w przypadku Pawełka za dużo... Tak, jak wątek szpiegowski (tak, jest takowy) idzie w całkiem zjadliwym tempie, tak sama wojna staje się po prostu monotonna - kolejne rozdziały niewiele wnoszą do akcji, ot, po prostu cały czas się strzelają i czasem jedni wygrywają, a czasem drudzy...
Ten sam problem jest z bohaterami - bo tak jak w warstwie szpiegowskiej można się z nimi zaprzyjaźnić, tak w wojskowej jak i politycznej zbyt szybko się zmieniają... W efekcie to z książki jedyny bohater, który mi utkwił w pamięci, to Ludmiła Gajda - kto przeczyta, będzie wiedział, dlaczego 🙂
Generalnie jednak ciekawy kawałek literatury, zwłaszcza dla miłośników militariów... A wszyscy inni mogą po prostu niektóre rozdziały jedynie "przelecieć wzrokiem" i zatrzymywać się tam, gdzie rzeczywiście dzieje się coś istotnego dla fabuły (podpowiedź - nie bezpośrednio na froncie 🙂 ) - bo ona jest ciekawa.