DOCUMENT_ID // Pożegnanie Królowej Niebios: Dlaczego ostatni Boeing 747 to koniec pewnej ery?

Po 54 latach legenda odchodzi na emeryturę. Ostatni Boeing 747 opuścił właśnie linię produkcyjną, kończąc erę gigantów z charakterystycznym garbem. Czy świat lotnictwa bez Jumbo Jeta będzie jeszcze tak samo fascynujący?

Pożegnanie Królowej Niebios: Dlaczego ostatni Boeing 747 to koniec pewnej ery?

Ostatni Boeing 747-8, popularnie zwany również Jumbo Jet zjechał dzisiaj z taśmy produkcyjnej zakładów w Everett.

Produkowany od 1967 roku samolot był pierwszym na świecie dwupokładowym odrzutowcem pasażerskim. W ciągu 54 lat produkcji zmontowano łącznie 1574 samoloty o różnym przeznaczeniu - pasażerskie, towarowe jak i specjalne, wykorzystywane między innymi przez wojsko, ale również agencję kosmiczną NASA.

Kojarzony głównie z charakterystycznego garba na kadłubie czterosilnikowiec w swoich pierwszych wersjach pasażerskich posiadał na górze podniebny bar, podczas gdy na dolnym pokładzie można było znaleźć trzy rzędy siedzeń, podobnie jak w obecnych, szerokokadłubowych długodystansowych samolotach dwusilnikowych. W kolejnych wersjach pasażerskich ów garb się wydłużał, natomiast w przypadku wersji towarowych stosowano krótką wersję nadbudówki.

Samolot poza swoimi popularnymi wersjami pasażerską i towarową posiadał również całkiem ciekawe wersje specjalne.

Najpopularniejszymi chyba egzemplarzami wojskowymi są samoloty VC-25A (oparty o 747-200B) oraz nowszy VC-25B (oparty o 747-8 Intercontinental) wykorzystywane przez Prezydenta Stanów Zjednoczonych, a szerzej znane jako Air Force One (co jest dość nieprecyzyjnym określenie, gdyż kryptonim wywoławczy Air Force One dotyczy wyłącznie samolotu, na pokładzie którego znajduje się w dane chwili Prezydent).

Nieco mniej popularna wersja również do użytku zarówno POTUSa jak i Sekretarza Obrony i sztabu USA to E-4 Nightwatch Advanced Airborne Command Post, niejednokrotnie określany również jako Doomsday Plane. Jest to odpowiednio zmodyfikowana wersja 747-200B wyposażona m.in. w ekranowanie elektromagnetyczne czy możliwość pozostawania w powietrzu przez tydzień, oczywiście przy zapewnieniu tankowania w powietrzu.

Specjalna wersja 747-400F to z kolei pierwszy samolot wyposażony w (testową co prawda) broń laserową. Megawatowy chemiczny laser tlenowo-jodowy miał za zadanie zwalczać pociski rakietowe, w szczególności balistyczne pociski taktyczne w fazie ich wznoszenia. Niestety, projekt zakończył się porażką, a samolot został przeznaczony na żyletki we wrześniu 2014 roku.

Oparte na pierwszej wersji 747-100 samoloty były również wykorzystywane przez NASA jako nosiciele (równie według mnie nieodżałowanych) promów kosmicznych. Oznaczane jako SCA (Shuttle Carrier Aircraft) wygrały z C5 Galaxy z uwagi na umiejscowienie skrzydeł (747 ma na dole, podczas gdy C5 na górze kadłuba), ale również z przyczyn związanych z własnością. NASA chciała mieć swoje samoloty, a nie dzierżawić je od Sił Powietrznych. Wyposażone w specjalny uchwyt (na którym nota bene opisano dokładnie, że właśnie tutaj należy przytwierdzić prom, i koniecznie czarną jego częścią) oraz zmodyfikowane usterzenie tylne mogły nie tylko przenosić "na grzbiecie" promy kosmiczne, ale również wynosić je na odpowiednią wysokość, po czym "pozbywać się ładunku" podczas testów związanych z swobodnym lotem wahadłowca.

Najmniej przypominającą chyba oryginał jest jednak Dreamlifter. Ten oparty o 747-400 szerokokadłubowy samolot transportowy został zbudowany do transportu części Boeinga 787 od dostawców z całego świata do zakładów montażowych. Co ciekawe, projekt został przygotowany w dużej części przez moskiewskie biuro firmy, a same modyfikacje przeprowadzono w Chinach. Samolot ma otwierany na bok ogon, a ładunek umieszczany jest w środku za pomocą najdłuższej na świecie ładowarki.

Koniec produkcji tego samolotu to chyba koniec pewnej ery. Ery, w której samoloty były piękne, robiące wrażenie, a nie tylko funkcjonalne. Tak, wiem, Dreamlifter najpiękniejszy nie jest, ale niestety nie można tego również powiedzieć o bezpośrednim konkurencie 747 - Airbusie A380. Nota bene produkcji tego drugiego zaprzestano już w 2021 roku, ograniczając się jedynie do 251 sztuk. Okazuje się, że mniejsze, dwusilnikowe samoloty szerokokadłubowe ekonomicznie sprawdzają się lepiej. Widać 747 musi również podzielić los Concorde'a, który zniknął z nieba również z przyczyn ekonomicznych.

Nie pozostaje mi nic innego jak tylko poszukać możliwości polecenia gdzieś tym samolotem, póki jest jeszcze szansa. A380 miałem okazję zasmakować podczas 12-godzinnej podróży, pytanie czy zauważę różnicę w słynnym Jumbo.

Autor wpisu

O AUTORZE

Autor thrillerów z elementami science-fiction oraz powieści z nurtu military hard SF. Na blogu analizuje punkty styku technologii, współczesnej obronności i warsztatu literackiego, stawiając na realizm operacyjny i logikę w każdym aspekcie twórczości.